2. Lwów

DSC_3052

Dotarłam pod dworzec kolejowy we Lwowie około 6 czasu lokalnego. Plac przed budynkiem dworca zastawiony jest taksówkami, marszrutkami, innymi autobusami i zwykłymi osobówkami oraz, przechodzącymi samym środkiem, pieszymi, którzy razem z tobołami próbują się przedostać przez to prowizoryczne rondo na przestrzał (dookoła jest dla nich za daleko). Już przed wejściem trzeba się przepychać przez masę ludzi, wewnątrz, mimo sporych przestrzeni ,żeby się sprawnie przemieszczać trzeba używać łokci, ale nie jest to łatwe gdy ciągnie się walizkę i taszczy jeszcze dwie torby. Patrząc na ten koszmarny tłum ludzi narzucają się pytania w stylu gdzie? i po co? w sobotę nad ranem Ukraińcy w każdym wieku i pozycji pchają się koleją (przyznaję, że było tam jeszcze paru obcokrajowców).

Jedynie obserwując przewalający się przez dworzec tłum czułam się zagubiona, a fakt, że nie potrafiłam określić choćby kierunku w którym powinnien być mój hotel nie poprawiał mi samopoczucia. W pierwszym kantorze na jaki trafiłam wymieniłam przywiezione złotówki na hrywny i mobilizując się na przejazd taksówką wyszłam z powrotem przed budynek.

Pierwszy, zaledwie wizualny kontakt z lwowskimi taksówkami był przerażający. Nie wiem jakie były to samochody, ale z pewnościa nie zostały wyprodukowane za mojego życia. W Polsce, gdy widać podobne, są pokazywane palcami z komentarzami w stylu „takimi samochodami się jeździło 30 lat temu” (lub dawniej), lub ” O! Takim samochodem uczyłem się jeżdzić w wieku 16 lat” (tekst w stylu mojego taty:) Wydaje mi się, że każdy samochód, który jeszcze jeździ może zostać wykorzystany (tak porządnie, do samego końca) na Ukrainie jako taksówka. Na moje szczęście pod dworcem akurat nie było najstarszych modeli, bo do nich bym nie wsiadła, ale ponieważ ja nie lubię korzystać z taksówek to przechodząc wzdłuż aut kilku oczekujących sałaciarzy byłam wybredna i niechętna do podejmowania decyzji. I tak pierszy kierowca nie wzbudzał mojego zaufania, przy drugim to samochód wydawał się niepewny. Dopiero przy kolejnym, który dopiero podjeżdżał uznałam, że czas wypróbować swoje szczęście (tak naprawdę to walizka mi się akurat wykoleiła i zdecydowałam, że mam już dosyć ciągania jej za sobą).

Gość w średnim wieku cierpliwie czekła aż wykrztuszę z siebie pytanie „skolka do Włodymira… yy… Wolokiego? Hotel yy… Hetman?” To właśnie nazwa hotelu okazała się kluczem do mojego szczęścia, prawie… Z informacją „sorak hrywien” zostałam odesłana do 1. taksiarza – los tak chciał. Może nie całkiem los, niemal zapomniałam, że już miałam kiedyś podobną sytuację gdy zostałam odesłana na początek „kolejki” taksówek, już nawet nie wiem gdzie to było. Byłam trochę ciekawa czy gość przypadkiem nie rzucił mi za niskiej/wysokiej ceny. Na lotnisko też przewiozłam się taksówką, teoretycznie było bliżej, a zapłaciłam drożej, więc o ile na lotnisko nie ma „specjalnej” stawki to dostałam rabat za ładne oczy (lub wygląd osoby wyplutej, po nocnym  przejeździe z Lublina).

Innym ciekawym środkiem transportu, z których miałam okazję skorzystać, są marszrutki. Autobusiki (ani to bus ani autobus) ponumerowane według tras , jeżdżące bez żadnego rozkładu. Podobno można znaleźć tylko godziny kursowania w formie od do. Nieuregulowany co do minuty system ma konkretną zaletę – kierowcy bez zastanowienia czekają na podbiegających pasażerów zamiast po polsku zamknąć drzwi i odjechać. Interesujący jest też sposób płacenia kierowcy za przejazd (we Lwowie płaci się tylko 2 HR!!) – Rzuca się na podwyższenie koło miejsca kierowcy banknoty, i przechodzi się dalej, aby nie tarasować wejścia, kierowca stopniowo wydaje resztę z leżących pieniędzy i podaje najbliższej osobie do przekazania dalej z krótkim komentarzem np. „z 10”, „z 5”. Oczywiście jako osoba niewtajemniczona, przyzwyczajona do polskiego systemu po rzuceniu dychy czekałam na resztę i zostałam bezgłośnie wytypowana na podajnik reszty. W pierszym momencie nie miałam pojęcia co się dzieje i reagowałam bazując na gestach pasażerów w stylu „daj mi”, „dalej/podawaj dalej”. Całość robiła dość mocne wrażenie. Przy drugim przejeździe miałam przygotowane 2 HR i po wejściu przeszłam od razu na koniec marszrutki.

DSC_3057

Po dotarciu na plac Swobody zaskoczył mnie widok mini miasteczka namiotowego związanego z obecnymi, głośnymi sporami na Ukrainie. Obok była przygotowana scena, a nad całością czuwał Iwan Franko. W trakcie spaceru po Lwowie zrobiłam ponad 15 km i nawet nie znając sytuacji w tym kraju można zrozumieć, że coś jest na rzeczy. Wszędzie widać flagi. Flagi Ukrainy, Unii Europejskiej i  jeszcze czerwono-czarne. Nawet na Górze zamkowej na maszcie powiewają dwie flagi (Ukrany i UE). Ogólnie, wszędzie flagi.

DSC_3046

DSC_3031

Jest to również czas kiermaszy okołoświąteczych, korzystających z obecności wielu turystów. Pierszy kiermasz jeszcze zaspany jest przed operą, drugi znalazłam na Rynku. Niewykluczone, że przy dokładniejszym przeszukaniu miasta znalazłabym kolejny/e. Elementami kiermaszy są atrakcje dla dzieci jak karuzele, postacie z bajek lub konkursy organizowane przez Nutellę. Na Rynku poza straganami zostało utworzone duże lodowisko.

DSC_3024

W drodze powrotnej do hotelu oczywiście się zgubiłam, tak się kończy szukanie nowych „lepszych” dróg.

Powiązany z wpisem: „Lwów – galeria”

Reklamy

5 komentarzy Dodaj własny

  1. przemek pisze:

    te czerwono-czarne flagi to „szmaty”-symbole banderowcow, bestialskich zabójców z OUN-UPA.

    Polubienie

    1. Eri Bronk pisze:

      Zostałam już przez swojego brata uświadomiona w tej kwestii…

      Polubienie

  2. Hubert pisze:

    Wrażenia z okolic dworca we Lwowie podobne jak moje sprzed ok. 10 lat :)
    NIe wiesz jakie to marki taksówek? Sfotografuj, a Ci powiem! Cyba jeszcze pamiętam te Łady, Moskwicze, Wołgi, a może nawet Zaporożce!

    Polubienie

    1. Eri Bronk pisze:

      Postaram się jakieś sfotografować w drodze powrotnej :)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s