6. „Wierzę w Allaha, nie jestem muzułmanką” – relacja i przemyślenia

DSC_0022

Ten wpis będzie relacją z krótkiej rozmowy na temat wiary, islamu i muzułmanów. Moja rozmówczyni, Zuldus, ma około 27 lat jest rozwiedzioną Kazaszką (czy to poprawny zapis?) z dwójką dzieci, ma chłopaka i dodatkowo kochanka. Po tym jak mnie wypytywała o moją wiarę, po reakcjach założyłam, że jest z kościoła prawosławnego. Dodatkowo w trakcie pobytu w galerii handlowej pokazywała mocno zakryte kobiety z komentarzem, że nie lubi muzułmańskich mężczyzn i kobiet, że boi się muzułmańskich mężczyzn z brodami. Jak złudne są takie założenia uświadomiła mnie późniejsza rozmowa. Odwoziła mnie do domu, po drodze mijałyśmy meczet (zapis w miarę możliwości autentyczny zapisany po kilku godzinach, kiepski angielski i tłumaczenie „myśli”: rosyjski – angielski – polski).

Widzisz, meczet. Muzułmański meczet tak jak prawosławni mają, te, ‚cerkiew’, jak to będzie /po angielsku/?”

Chyba cerkiew, nie wiem, ale rozumiem o co chodzi.”

W meczecie modlą się nie tylko muzułmanie, Kazachowie też, wszyscy. I ja też modlę się w meczecie. Ale ja nie jestem muzułmanką. Ja się boję muzułmańskich mężczyzn z brodami (ruch pokazujący brodę). Rozumiesz? I muzułmańskich kobiet, którym widać tylko oczy, też się boję. To fanatycy, a ja nie jestem fanatyczką.”

Czyli nie jesteś muzułmanką, ale twoją religią jest islam?”

Tak, ja kocham Allaha, i modlę się żeby /potem/ pójść do ‚nieba’. Moja rodzina modli się w meczecie do Allaha, ale nie jesteśmy muzułmanami, boimy się muzułmańskich fanatyków. Moi rodzice też boją się fanatyków, wiesz, muzułmanów z brodami.”

Ten krótki komentarz, sprowokowany widokiem meczetu, uświadomił mi czemu tak trudno było mi się domyślić jakiej kto jest wiary w Kazachstanie. Większość ludzi się nie odróżnia strojami czy zachowaniem. Słyszałam raz zapewnienie przy posiłku, że „to nie wieprzowina”, ale takie sytuacje są bardzo rzadkie. Na imprezy wszystkie dziewczyny zakładają bluzki z minimalnym dekoltem i z zakrytymi ramionami, a moja bluzka na ramiączkach i ze średnim dekoltem przyciągała krzywe spojrzenia. Oczywiście widziałam dziewczyny w „kusych” bluzkach, ale zwykle było to tylko w obecności innych kobiet.

DSC_3501

Następnego dnia (czyli dzisiaj) rozmawiałam z dwiema dziewczynami z AIESECu o reakcjach rodziny na wyjazd do Kazachstanu. Więc zacytowałam odpowiedź taty na informacje o integracji z miejscowymi: „Uważaj z tą integracją bo to częściowo islamski kraj” i przytoczyłam wyznanie „Islam jest moją religią, ja nie jestem muzułmanką.” Jedna z dziewczyn stwierdziła, ze to właściwie pasuje też do niej – wyznaje islam, ale nie jest bardzo religijna i nie przestrzega ściśle filarów wiary (wyznanie wiary, post, modlitwa, jałmużna i pielgrzymka do Mekki). Druga rozmówczyni się nie zadeklarowała, a jedynie stwierdziła, że każdy sam powinien zdecydować czy „dojrzał” do wypełniania wszystkich zaleceń wiary. Podsumowaniem było uznanie Kazachstanu jest współczesny kraj, w którym zasady religii nie stanowią prawa dlatego każdy może postępować zgodnie z własnym sumieniem.

Z ciekawości jeszcze sprawdziłam w ramach przypomnienia pięć filarów islamu, zerknęłam jaki odłam dominuje w Kazachstanie – sunnici i już przypadkiem trafiłam na informację, że słowo „Allah” oznacza „jedynego boga”. Zaczęłam się więc zastanawiać czy wyznanie, które zapisałam nie ma trochę innego znaczenia niż początkowo zrozumiałam. Co jeśli Allah dla wielu Kazachów oznacza boga, istotę wyższą, która na koniec naszego życia decyduje co się z nami stanie: piekło, czyściec, niebo lub jakakolwiek inna „domena” w życiu pozagrobowym. Nie wiąże się to z żadnym z proroków i ich tezami a naturą ludzką, która nie chce uznać śmierci za ostateczne zakończenie i jednocześnie potrzebuje kogoś ponad sobą dla nagrody lub kary za postępowanie za życia dobrze i źle.

Na ulicy nie da się podzielić ludzi według wyznawanej wiary, niemal wszyscy ubrani są zwyczajnie wedle „zachodnich norm”. Nawet po tygodniu mieszkania pod jednym dachem, nie potrafiłam stwierdzić z całą pewnością, w której świątyni modlą się moi gospodarze, gdybym musiała obstawiać – przegrałabym. Kraj w połowie islamski, ale gdyby policzyć ile procent demonstruje swoją wiarę (czego Europejczycy spodziewają się po muzułmanach) nie przekraczało by to 5% (ja dałabym 1%, ale za krótko tu jestem, i w dodatku tylko w Ałmacie, żeby tak mocno ograniczać statystyki).

PS. Przepraszam za tak chaotyczny wpis, ale pisałam fragmentami. Najpierw relacja z „wyznania” potem dzisiejsza rozmowa z dziewczynami z AIESECu na koniec jeszcze postanowiłam dodać swoje kolejne przemyślenia. Chciałam zamieścić wpis już dziś bo znowu mi ilość tematów narasta. Ta historia jest dość świeża i tworzy jedynie wstęp do dalszych rozważań nad religiami w Kazachstanie, ale mimo zamieszania w tekście, a może przez niego powinniście zrozumieć jak sfrustrowana na punkcie wiary Kazachów jestem od początku mojego pobytu w Ałmacie.

Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. tchorzyk pisze:

    Ciekawe ciekaw. Ja bym obstawiał że 70% to prawosławni ;) Co innego inne sąsiadujące kraje Azji Centralnej gdzie większość to muzułmanie. Mam dla Ciebie ciekawy temat. Czy są tam jeszcze jacyś Polacy?a konkretnie dzieci i wnuki zesłańców do Kazachstanu na wskutek róznych represji. Czy są jakies „Domy Polskie” ? I jezeli są warto odwiedzić i porozmawiac ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s